14 lutego 2013

Chińska recepta na zdrowe życie

Chińska recepta na zdrowe życie

Autorem artykułu jest DARIUSZ ARABSKI


Badania dotyczące zwyczajów żywieniowych społeczeństw długowiecznych prowadzono wśród Chińczyków żyjących w Górach Południowochińskich, bowiem wielu z nich żyje ponad 100 lat i co ciekawe, odznacza się aktywnością, witalnością oraz płodzi dzieci. Poznaj, w czym tkwi sekret ich długowieczności i wykorzystaj ten sekret

Chińczycy to najdłużej żyjący ludzie na świecie. Rzadziej niż Polacy chorują na nowotwory, co przypisuje się ich menu zdominowanemu przez owoce, warzywa i ryby. Kobiety i mężczyźni dożywają tu średnio 81 lat. Oprócz diety prowadzą oni aktywny tryb życia, unikają stresów, dlatego też nie mają problemów z otyłością. Przypadki wylewów, zawałów, osteoporozy są niezwykłą rzadkością.

100-letni-chinczykWedług kanonów starożytnej medycyny chińskiej organizm człowieka jest jednym, wielkim, energetycznym systemem, którego wszystkie komórki i organy są ze sobą ściśle powiązane energią płynącą po 12 meridianach energetycznych. Każdy z nas posiada kilka rodzajów energii, która ciągle się zmienia, przechodząc z jednego rodzaju w drugi, przy czym każda spełnia ściśle określone funkcje Energia tworzy wokół naszego ciała biologiczną obwódkę, „aurę”, która określa fizyczny i psychiczny stan naszego ciała. Pełny cykl zmiany energii w organizmie trwa 7 lat i w ciągu naszego życia zmienia się 22 razy, a to znaczy, że z punktu widzenia zgromadzonej w człowieku energii powinniśmy żyć około 150 lat.

Teoretycznie w ciągu siedmiu lat komórki naszego organizmu są w stanie całkowicie się zregenerować, należy tylko stworzyć do tego odpowiednie warunki. Naukowo stwierdzono, że 15% zdrowia człowiek dziedziczy od rodziców, 15% mogą przywrócić lekarze, natomiast 70% uzależnione jest od jego trybu życia.

>>> Chińska recepta pokarmowa dla zdrowia:

- głównym składnikiem jadłospisu Chińczyków jest wprawdzie wieprzowina, ale codziennie jedzą także ryby: łososia, makrelę - które zawierają kwasy tłuszczowe omega3 redukujące ryzyko tworzenia się zakrzepów krwi, a tym samym miażdżycy. Ryby morskie mają dużo witaminy D zapobiegającej osteoporozie oraz witaminy E neutralizującej wolne rodniki, a także potasu zapobiegającego nadciśnieniu. Spożywając ryby, obniżają poziom cholesterolu. Wpływają na rozwój i prawidłowe funkcjonowanie siatkówki oka oraz tkanki mózgowej.
- częstym elementem chińskiej diety jest sojowe tofu
Soja zmniejsza ryzyko wystąpienia osteoporozy i niektórych rodzajów nowotworu prostaty, piersi i okrężnicy. Zmniejszając poziom cholesterolu, zapobiega chorobom serca. Łagodzi objawy menopauzy. Zawiera antyutleniacze chroniące przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.
- lekiem na wszystkie choroby, dodawanym w Chinach do potraw jest żeń-szeń (*)
Z tego korzenia robi się syropy na wieczną młodość, długą sprawność seksualną, odporność, stres i wzmożony wysiłek. Ma działanie odtruwające. Wpływa na pracę gruczołów, poziom niektórych hormonów we krwi. Obniża poziom cholesterolu, pobudza czynności serca, zwiększa odporność organizmu na infekcje, wspomaga procesy regeneracyjne, a także poprawia ukrwienie mózgu, pamięć i zdolność koncentracji. Jest rozpropagowany na całym świecie.

(*) Panax Ginseng – prawdziwy żeń-szeń – czyli:
korzenie-zenszenia„pana-ceum na wszelkie dolegliwości” + „ginseng – człekokształtny korzeń”
– gdzie surowcem zielarskim jest korzeń zbierany jesienią na Półwyspie Koreańskim, w północnych Chinach, w Rosji oraz niektórych wyspach japońskich – w okresie owocowania rośliny, po co najmniej sześciu latach uprawy. Stanowi on doskonały i godny polecenia składnik dla naszej diety.
Więcej na temat dostępnych w kraju nad Wisłą żeńszeniowych suplementów diety i ich cennych własności znajdziesz pod tym adresem

- Chińczycy piją zieloną herbatę w dużych ilościach, a w szczególności po obiedzie
Tej miksturze przypisuje się wiele właściwości. Zapobiega ona rakowi płuc, piersi, żołądka, jelita grubego prostaty, a także skóry. Chroni przed rakotwórczym działaniem papierosów,

- co dzień wypijają nawet 5 filiżanek uprawianej od ponad 1 700 lat w prowincji Yunan czerwonej herbaty oraz 3 filiżanki Gynostemmy

Wspomaga ona pracę wątroby, obniża poziom cholesterolu, oczyszcza i wzmacnia organizm, pobudza procesy trawienia.
Jest nazywana mordercą tłuszczu, usuwa zbędne pokłady tkanki tłuszczowej i skutecznie walczy z nadwagą.
Prawidłowo parzona odpędza zły humor, a nawet łagodzi skutki spożycia alkoholu. By utrzymać jej właściwości , nie słodzą jej cukrem.

- piją 2 litry dziennie niegazowanej wody z dużą dawką minerałów
Zawarte w wodzie wapno wzmacnia kości, które wolniej tracą gęstość.

>>> Sposób Chińczyków na doskonałą kondycję:

- nigdy nie najadają się do syta
Jedzą kilka posiłków dziennie, ale w małych porcjach i koniecznie o niezmiennych godzinach. Pomaga to utrzymać im stały poziom cukru we krwi, zapobiega magazynowaniu zapasów w organizmie. Nie ma mowy o napadach wilczego apetytu, przejadaniu się oraz tyciu. Menu komponują w taki sposób, by było pożywne. Dzięki czemu zachowują młodzieńczą figurę.
- prowadzą aktywny tryb życia
Spacerują, jeżdżą na rowerze, dbają o równowagę psychiczną ćwiczą jogę, tai chi i karate.

>>> Chińska rada na dobre samopoczucie:

- dzięki silnemu poczuciu więzi rodzinnych i przynależności społecznej zapobiegają depresji i zachowują doskonałe zdrowie psychiczne

>>> Długowieczni Chińczycy w świetle badań:

W ciągu jednej minuty w organizmie rodzi się 6 miliardów komórek i 6 miliardów umiera. Jeżeli człowiek sam sobie nie skróci życia, to może żyć bardzo długo. Człowiek może żyć 150 lat! Bo tak naprawdę człowiek nie ma wieku. Patriarchowie biblijni żyli 950 lat. Nasze nerki według naukowo stwierdzonego modelu mogą wytrzymać 1200 lat.
A tymczasem po 35 latach nasze nerki pełne są kamieni a po 60 latach człowiek już jest do niczego i cały czas walczy ze swoimi chorobami. Badania prowadzone w USA dowiodły, że przestrzeganie właściwego trybu życia w starszym wieku nie gwarantuje dożycia późnej starości. Tak więc wszelkie praktyki zdrowotne po ukończeniu 65 lat są mocno spóźnione. Na długie życie trzeba bowiem zapracować w młodości i w wieku średnim. Zmiana trybu życia i odżywiania po dojściu do sześćdziesiątki w zasadzie niczego już nie naprawi, gdyż szkody wyrządzone wcześniej własnemu zdrowiu są zazwyczaj nieodwracalne

Natura dała człowiekowi bezcenne bogactwo: zdrowie i jedyne, czego zażądała od nas w zamian, to życie według jej praw. 102-letni-chinczykChińczycy żyją tak od wieków i dzięki temu dożywają w zdrowiu sędziwego wieku. Japoński lekarz Yabu Anko prowadząc badania w regionie Qu Jing w prowincji Yunnan, napotkał dwóch ludzi, z których jeden miał 160 lat, a drugi 120. Obaj byli szczupli, tańczyli i śpiewali. Nigdy nie jedli tego, co jest nieświeże, wszystkie posiłki przyrządzali tylko na jeden raz i zawsze po posiłku pili herbatę z Gynostemmy. Obaj byli ciągle w ruchu i wciąż się uśmiechali. Mieli bardzo pozytywne nastawienie do życia. W regionie Qu Jing żyje jeszcze kilkadziesiąt ponad 100-letnich osób, a inni cieszą się zdrowiem w wieku 80, 90 i 100 lat. Zastanowiło to naukowców i dlatego przeprowadzono szereg badań i wniosek był jednoznaczny. Sekret ich długowieczności tkwił właśnie w Gynostemmie, zielu, które nazywali oni zielem nieśmiertelności. Badania wykazały, że ludzie z Yunnan i przyległych prowincji używają Gynostemmy w leczeniu nieżytu oskrzeli oraz w terapii szerokiej gamy problemów zdrowotnych, a co najważniejsze, używają jej w celu przedłużania życia. Japońscy naukowcy odkryli, że bardzo wielu chińskich osiemdziesięciolatków piło Gynostemmę codziennie.

W naszej kulturze żywieniowej Gynostemma nie jest upowszechniona, więc zachęcam do czerpania z pozostałych rad
i sposobów życia przedstawionych powyżej – wypracowanych przez Chińczyków na przestrzeni tysięcy lat.

---

Na temat właściwości zdrowotnych herbaty możesz przeczytać na stronie: Sekrety herbaty, a także po zapisaniu się na subskrypcję darmowego raportu „Zasady zdrowego odżywiania”

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wstyd zapytać – choroby objęte tabu

Wstyd zapytać – choroby objęte tabu

Autorem artykułu jest Małgorzata Górska


W teorii nic, co ludzkie nie powinno być nam obce. Zdawać by się mogło, że w XXI w. tabu dotyczące wielu tematów zostało zniesione. Tymczasem sprawy, o których wstydzimy się mówić ciągle istnieją; co więcej - zmieniają się cyklicznie co kilkanaście – kilkadziesiąt lat.

Co ciekawe, walka z niektórymi chorobami niegdyś objętymi tabu dzisiaj staje się przedmiotem wielu edukacyjnych akcji społecznych.

Tak jest na przykład w przypadku otyłości. Coraz więcej słyszy się także o wygranej walce z chorobami nowotworowymi. Tematy te często poruszane są w publicznych dyskusjach, bohaterowie filmów i seriali zmagają się z nimi i w większości wychodzą z pojedynku zwycięsko. Kampanie społeczne mające uwrażliwić nas na los osób z różnym stopniem niepełnosprawności lub zaburzeniami odżywiania to dla nas codzienność. Dzięki nim oswajamy się z różnego typu dolegliwościami, jednak już teraz nadchodzi ,,nowa fala” wstydliwych problemów, które wymagać będą kolejnych kampanii ,,detabuizujących”.

Jednym z nich jest łuszczyca – choroba, charakteryzująca się nadmierną produkcją naskórka, który łuszczy się tworząc nieestetyczne plamy na ciele chorego. Źródła podają, że na łuszczycę cierpi do 3% światowej populacji[1]. Chorzy boją się reakcji społeczeństwa, które ciągle żyje w przekonaniu, że choroba ta jest zaraźliwa. Pamiętajmy jednak, że podanie ręki czy jakikolwiek inny kontakt z osobą dotkniętą łuszczycą nie spowoduje infekcji.

Ogromnym tabu objęte są też choroby psychiczne. Bardzo często zdarza się, że osoby dotknięte tego typu dolegliwościami są eliminowane ze społeczeństwa, bardzo często nie otrzymują także wsparcia od najbliższej rodziny. Podczas gdy w USA posiadanie własnego psychologa czy psychiatry zdaje się być normą, u nas ciągle jest powodem do wstydu. Tymczasem z badań WHO wynika, że co czwarty z nas może cierpieć na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne.[2]

Kolejną dolegliwością, tym razem dotyczącą jedynie mężczyzn, są problemy dotyczące schorzeń prostaty. Pomimo licznych kampanii reklamowych, wielu panom męska duma zabrania udania się do apteki po odpowiednie specyfiki. Tymczasem łagodny przerost prostaty dotyczy około 50% mężczyzn po 60. r.ż. oraz 90% mężczyzn po70-tce.[3] I co najważniejsze – po odpowiednim zdiagnozowaniu, choroba ta nie jest trudna do wyleczenia.

Natomiast typowo kobiecą dolegliwością jest zakażenie układu moczowego, które według statystyk przynajmniej raz w życiu dotyka co drugą kobietę.[4] Mimo to badania wskazują, że ponad połowa Polek uznaje ten problem za krępujący[5] i dopiero znaczne nasilenie objawów skłania kobiety do udania się do specjalisty. Tymczasem najnowsze badania dowodzą, że preparaty zawierające substancję czynną - liofilizowany ekstrakt wybranych szczepów E. Coli, stymulują ogólną odporność organizmu[6] i zmniejszają ryzyko nawrotu objawów, co w przypadku tej choroby jest niezwykle cenne. W przypadku zakażeń układu moczowego pojawia się coraz więcej akcji, mających na celu uświadomienie kobiet, że dolegliwość ta nie powinna być tematem tabu, choćby ostatnia z takich akcji ,,Kobiece sprawy – nasze sprawy”, a panie, które zmagają się z zakażeniem układu moczowego zawsze mogą zwrócić się o pomoc do specjalisty.

Pomimo postępów w rozwoju obyczajowości i upadku wielu mitów, tematy tabu zawsze były, są i będą. To nieodłączna część kultury ludzkiej, nie pozwólmy jednak, by miała wpływ na nasze zdrowie. Badajmy się regularnie!

Więcej na: www.urokobiecesprawy.pl – Dołącz do nas!

[1] Źródło: Landzberg P., Podstawy o łuszczycy, http://luszczyce.pl/podstawy-o-luszczycy/,

[2] Źródło: IAR, WHO: Co czwarty z nas ma chorobę psychiczną?, http://www.wiadomosci24.pl/artykul/who_co_czwarty_z_nas_ma_chorobe_psychiczna_78299.html, 10.10.2008.

[3] Źródło: Prostata, http://www.faceci.com.pl/prostata.html

[4] Źródło: Infekcje układu moczowego, http://zdrowie.flink.pl/infekcje_ukladu_moczowego.php, 15.05.2006.

[5] Źródło: Badania wykonane przez Pracownię Badawczą BSM Intelligent Research Solutions, s.24

[6] Źródło: Borkowski A., Borkowski T., „Przegląd piśmiennictwa urologicznego”, www.urologiapolska.pl, 2.06.2007.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Parasolka i czapka z daszkiem kontra słońce

Parasolka i czapka z daszkiem kontra słońce.

Autorem artykułu jest Patilka


Słońce praży, chcemy z niego korzystać, ale niekoniecznie mamy ochotę marszczyć czoło- wówczas idealnym rozwiązaniem są okulary przeciwsłoneczne i czapka z daszkiem, czy chustka. Czapka nie tylko chroni oczy przed słońcem dając cień, ale chroni tez głowę przed udarem. I ten aspekt jest niezwykle ważny.

Słońce praży, chcemy z niego korzystać, ale niekoniecznie mamy ochotę marszczyć czoło- wówczas idealnym rozwiązaniem są okulary przeciwsłoneczne i czapka z daszkiem, czy chustka. Lekie okrycie głowy, jak kapelusz, czapka z daszkiem nie tylko chronią oczy przed słońcem dając cień, ale chronią tez głowę przed udarem.

I ten aspekt jest niezwykle ważny. Przegrzanie organizmu, czy udar cieplny to wcale nierzadko spotykane kwestie w porze letniej. Na pewno przypominasz sobie sytuacje, kiedy przebywając na słońcu podczas upalnej aury zapomniałeś o okryciu głowy? Wrażenia nie należały do najprzyjemniejszych, nieprawdaż?

A jak rozpoznać objawy udaru cieplnego, czy przegrzania? Poniżej kilka podpowiedzi.

Przy udarze cieplnym z pewnością zauważysz utrzymująca się temperaturę ciała- powyżej 39 stopni, Skóra staje się sucha, zaczerwieniona, nie poci się. Osoba dotknięta udarem cieplnym wyraźnie źle się czuje, chce się jej wymiotować, jest rozdrażniona, może mieć też zaburzenia świadomości.

Przegrzanie organizmu to z kolei: osłabienie, bóle głowy i zawroty głowy. Zdecydowanie bardziej chce się pic, wzrasta temperatura ciała, pojawiają się wymioty., skurcze mięśni.

Co w tej sytuacji można zrobić?

Taką osobę umieść z zacienionym miejscu, połóż go z nogami nieco wyżej niż głowa (na plecaku, kocu, torbie), rób chłodne okłady, podawaj niewielkie ilości wody co kilka minut (najlepiej lekko osolonej i posłodzonej), jeśli osoba ta traci przytomność – nie podawaj niczego, tylko ułóż w pozycji bezpiecznej na boku, koniecznie wezwij pomoc- pogotowie.

Zdecydowanie lepiej jednak zapobiegać udarom i przegrzaniu.

Wychodząc w upalne dni pamiętaj o zabraniu wody, noś przewiewną odzież, (bawełnianą), chroń głowę- kapelusze, chustką czy czapką z daszkiem. Te zasady są bardzo ważne zwłaszcza dla dzieci i osób starszych. Ubierz dziecko lekko,wygodnie, w przewiewne bawełniane body dziecięce, czy rampersa, na głowę załóż mu czapeczkę z daszkiem, a do wózka koniecznie zamontuj parasolkę. W godzinach największego nasilenia słonecznego od godz 12-16 unikaj słońca. Zostań w domu, jeśli nie musisz wychodzić. Korzystaj z cienia. Spacery z dzieckiem w tych godzinach zastąp pobytem w zaciszu domowym.

Słońce jest przyjemne, daje poczucie ciepła, jednak w nadmiarze i przy nieodpowiednim podejściu-może doprowadzić do osłabienia organizmu, ale i do poważnych chorób. Zapamiętaj więc hasło lata: „CEŃ CIEŃ.”

---

Wybierz czapkę z daszkiem!

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Nauka Pływania - gigantyczne oszustwo

Nauka Pływania - gigantyczne oszustwo

Autorem artykułu jest Leszek Małkowski


Każde działanie oparte na zasadniczym błędzie rozumowym jest niewłaściwe, nieskuteczne, głupie. To coś, co wszyscy uważają za naukę pływania, jest oparte na dwóch zasadniczych błędach rozumowych.

Od 40 lat topi się w Polsce rocznie 500 - 900 osób. W tym czasie wybudowano sporo pływalni, pojawiły się małe baseny w ogródkach przydomowych, powstało tysiące szkółek, kursów pływania i nic. Praca rzeczywista równa się - zero.

Odkryłem dwie rzeczy dotyczące pływania podstawowego (ratującego życie), których nikt nie dostrzega, a które całkowicie zmieniają samo rozumienie tej umiejętności i jej nabywanie:

1. Człowiek jako gatunek biologiczny jest lżejszy od wody.

2. Umiejętność pływania jest to umiejętność manualna złożona, wykonywana w obcym środowisku.

Na tym moja rola powinna się skończyć, jednak profesorowie AWF-ów, tzw. instruktorzy pływania, redaktorzy telewizyjni i gazetowi okazali się być zbyt wąskomyślącymi, żeby zrozumieć co to oznacza.

Znałem w swoim życiu dwóch ludzi, którzy potrafili przez długi czas utrzymać się na wodzie bez ruchu. Oznacza to, że na świecie musi być takich miliony. Gdy ja się tego nauczyłem, zrozumiałem, że nauka pływania opiera się na zasadniczym błędzie rozumowym. To nie ruchy sprawiają, że człowiek pływa, a oddech wraz z przystosowaniem zmysłów do obcego środowiska. Ruchy są czynnością pomocniczą i umożliwiają przemieszczanie się. Krótko mówiąc - wstrzymałem ruchy, ruszyłem oddech. Aby dowieść swojej racji podniosłem nabytą umiejętność na wyższy poziom. Mogę, mając związane ręce i nogi, być wrzuconym do wody - wypłynę, mogę mówić, śpiewać, obracać się wokół własnej osi poprzez zmianę środka ciężkości. 20-minutowy film DVD wraz z broszurą pt. "Pływać może każdy, niezależnie od posiadanej sprawności ruchowej" widzieli: "Discovery", "Świat Nauki", "Focus", AWF Wrocław, "Polityka", "Gazeta Wyborcza", TVP Wrocław, TVP Opole plus dwukrotnie - pokazy.

Żeby nabyć umiejętność złożoną wykonywaną w obcym środowisku trzeba wiedzieć, jak się człowiek z nim zapoznaje, jak nabywa umiejętności złożone i co to jest symulacja. Żadnego z tych punktów nie znają, nie stosują tzw. instruktorzy pływania. Kto nie zna choćby jednego z powyższych punktów, a mieni się być ekspertem, jest oszustem. Oszust, który przyczynia się do czyjejś śmierci, jest zabójcą. W tym przypadku nawet o tym nie wie i nie chce wiedzieć. Ktoś, kto toleruje przestępstwo, staje się również przestępcą (profesorowie AWF-ów, media). W tym i w następnych latach będzie się topić 500 - 900 osób, jeżeli strukturalne oszustwo nie zostanie publicznie ujawnione i nie zmieni się metodologii nauczania pływania. Nieumiejętność utrzymania się przy życiu w jakimkolwiek przypadku znalezienia się na głębokiej wodzie jest chorobą społeczną .pochłaniającą życie kilkuset osób w Polsce i kilkudziesięciu tysięcy na świecie. Choroba ta nie jest leczona, są tylko odprawiane jakieś egzorcyzmy. Instytucje powołane do tego typu działań - śpią i chcą spać dalej. Próbowałem ruszyć różne instytucje ale okazały się być zbyt wąskomyślącymi. Po pierwsze wszyscy muszą przyjąć, wbić sobie do głowy, że człowiek jest lżejszy od wody a oddechu, który to umożliwia, można się nauczyć tak jak można nauczyć się chodzić, pisać czy jeździć na rowerze. W tym momencie robię to samo co Kopernik - odwracam kota ogonem. Kota, który jest ustawiony w niewłaściwym kierunku.

Dowodem jest moja umiejętność - kogoś kto pali od "zawsze" oraz umiejętność utrzymania się na wodzie przez miliony ludzi, którzy albo nie wyciągnęli z tego wniosków, albo nie próbowali zmienić fałszywych schematów myślowych dotyczących tzw. nauki pływania.
Umiejętność pływania składa się z:
1. Przystosowania zmysłów do przebywania i działania w obcym środowisku.
a) głowa - pod wodę, otworzyć oczy, nie zaciskać nosa, nie wycierać twarzy po wyjęciu, obroty pod wodą (wszystko stopniowo w wannie przed każdą kąpielą) - jest na to czas dopóki dziecko jest przy spódnicy

b) całe ciało - a) plus doświadczenie wyporności
2. Oddech - NABRAĆ DUŻO POWIETRZA, PRZETRZYMAĆ KILKA SEKUND, WYPUŚCIĆ NIEDUŻĄ CZĘŚĆ I SZYBKO NABRAĆ PONOWNIE...ITD. To już, w połączeniu z pkt. 1 można nazwać umiejętnością pływania.
3. Ruchy ramion.
4. Ruchy nóg.
5. Wzmocnienie mięśni
Pierwszymi i podstawowymi ruchami, które wszyscy MUSZĄ nauczyć się - mało - zakodować sobie i swoim dzieciom czy wnukom są ruchy wykonywane przez piłkarzy wodnych gdy utrzymują się w miejscu. Ramiona lekko rozłożone, ruch jakby do klaskania z dłońmi ustawionymi pod kątem (powierzchnia śmigła), obrót nachylenia dłoni i z powrotem. Te ruchy są tak skuteczne, że same bez względu na oddech utrzymują na powierzchni. Gdy wypuszczę powietrze i opadnę swobodnie na dno ponad 3 m. głębokości basenu to te ruchy, w tempie ciut - ciut większym niż spacerowe, wynoszą mnie na powierzchnię wody. Gdy zrobię to jedną ręką, to ta jedna ręka, przy ruchach bardziej mocnych i zamaszystych, również wynosi mnie na powierzchnię. Jest jeszcze jeden powód, dla którego te ruchy powinny być zakodowane. Gdy leżąc na wodzie zacznę unosić ramiona, to lustro wody ustali się w połowie przedramion i jednocześnie zamknie ponad ustami i nosem. Jest to prawo Archimedesa wypróbowane w konkretnej sytuacji. Ludzie nieprzygotowani, gdy nie czują gruntu pod nogami, wykonują ruchy chaotyczne, a każde uniesienie ramion zmniejsza ich szanse przeżycia, natomiast ruchy podstawowe utrzymują na powierzchni. Podsumowując: Jest oddech, który daje sto procent umiejętności pływania (ściśle - utrzymania się na powierzchni) bez względu na ruchy, są ruchy, które dają sto procent umiejętności pływania bez względu na oddech. Kto połączy te umiejętności w jedną całość z umiejętnościami z pkt. 1 - nie ma prawa utopić się w spokojnej wodzie. A przecież są jeszcze nogi. Do ruchów podstawowych należy jeszcze dorzucić ruchy zagarniające (piesek) żeby można było dopłynąć do łódki, z której się wypadło, pomostu czy brzegu. W ten sposób powinna być przygotowana cała populacja i od tego momentu można zaczynać naukę pływania stylowego, rekreacyjnego. Opanowanie i zgranie punktów 1-go i 2-go

wymaga dużo czasu i może, a nawet powinno być wykonywane przez rodziców lub, starsi, samodzielnie. Kto tych umiejętności nie opanuje, po ukończeniu jakiegoś kursu, staje się "mechanicznym pływakiem'' i kandydatem na topielca. Wszak, skoro przepłynie płasko kilkanaście, kilkadziesiąt czy nawet więcej metrów, to już umie pływać. Gdy, jednak, zachłyśnie się niespodziewanie, zderzy z obcym obiektem lub kurcz go złapie, często nie daje sobie rady.
Kurczu łydki (chyba najczęściej zdarzający się) można się pozbyć naciągając stopę, jednak nie radzę płynąć do brzegu ze stopą w normalnej pozycji - najprawdopodobniej, powtórzy się (miałem taki przypadek i musiałem dopłynąć ze stopą uniesioną w górę).
Wszyscy, którzy dzisiaj pływają dobrze, świetnie, wyśmienicie, umiejętności ujęte w dwóch pierwszych punktach, nabyli metodą prób i błędów, poprzez długotrwały kontakt z wodą - nie skutkiem działania zaplanowanego, świadomego i celowego (niejako, przy okazji).
Nauczyciel jest to osoba, która swoją wiedzę przekazuje innym,po to, żeby inni nie musieli uczyć się metodą prób i błędów. W takim razie:

NIE MA NA ŚWIECIE ANI JEDNEGO NAUCZYCIELA PŁYWANIA I NIGDY NIE BYŁO. NIGDY, W HISTORII ŚWIATA, NIKT NIE NAUCZYŁ NIKOGO PŁYWAĆ OD STANU ZEROWEGO.

Z tego twierdzenia należy wyłączyć tych, którzy nie pozwolili nowo narodzonym dzieciom na to, żeby woda stała się dla nich obcym środowiskiem (TV pokazała pewne takie małżeństwo pływaków). Na Madagaskarze żyje plemię, które wrzuca kilkuletnie dzieci do wody, tak długo, aż te zaczną dawać sobie radę same. Tego też nie można nazwać nauką. Oni zmuszają dzieci do wyrobienia w sobie mechanizmów obronnych. Postępują, wprawdzie brutalnie ale mądrzej od ludzi z tzw. krajów cywilizowanych gdyż uderzają w sedno. To samo można osiągnąć stopniowo - jw. Ci co myślą, że nauczyli kogokolwiek, kiedykolwiek pływać są jak wróbel, który myślał że dogodził kobyle lub Franek Dolas, który myślał że rozpętał 2-gą wojnę światową. Po prostu pławią kursantów a ci siłą rzeczy coś tam się poprawiają lecz to nie jest nauka. Ja i wiele dzieci z lat 60 - tych ub.w osiągnęliśmy to samo zupełnie samodzielnie i za darmo (no - może trochę dłużej).
Wszelkie szkółki pływania, kursy, AWF-y tworzą oszukańczą, a patrząc na konsekwencje, zbrodniczą strukturę. Przed moim oskarżeniem mogą obronić się jedynie wtedy gdy przekonają sąd, że umiejętność pływania nie jest umiejętnością manualną złożoną wykonywaną w obcym środowisku.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kobiecość pod ochroną – o czym warto wiedzieć?

Kobiecość pod ochroną – o czym warto wiedzieć?

Autorem artykułu jest Małgorzata Górska


Częste wizyty w toalecie, pieczenie okolic intymnych podczas oddawania moczu oraz bóle w podbrzuszu to najczęstsze objawy zakażenia układu moczowego[1] – choroby, która dotyka przede wszystkim kobiety[2].

Dlaczego płeć piękna jest szczególnie narażona na tę nieprzyjemną dolegliwość? Głównym powodem jest przede wszystkim nasza budowa anatomiczna: cewka moczowa kobiety ma jedynie 4 – 5 cm długości (podczas, gdy długość cewki moczowej mężczyzny wynosi od 18 do 24 cm). Dlatego to właśnie u kobiet drobnoustroje z większą łatwością przenoszą się do pęcherza a stamtąd moczowodami nawet do nerek[1]. Według najnowszych badań ponad połowa Polek uważa, że zapalenie pęcherza moczowego jest dolegliwością wstydliwą, którą często się ukrywa i o której trudno jest mówić[2]. Tę sferę tabu stara się przełamać akcja ,,Kobiece sprawy – nasze sprawy”, mająca na celu uświadamianie Polek o konieczności regularnych badań oraz świadomości dotyczącej sfer intymnych.

Kobiety bardzo często cierpią w samotności i choć trudno w to uwierzyć, krępują się opisać swój problem farmaceucie, nie mówiąc już o wizycie u lekarza. Zakażenie układu moczowego, chociaż bardzo dokuczliwe, prawidłowo leczone nie jest niebezpieczne. Stosując ustaloną przez lekarza kurację dość szybko pozbędziemy się nieprzyjemnych objawów. Musimy jednak pamiętać, że podstawowym błędem popełnianym przez kobiety w trakcie kuracji jest przedwczesne odstawianie leków. Doprowadza to bardzo często do uodpornienia się bakterii na środki zawarte w leku, a w efekcie do nawrotu choroby. Nie każda z nas wie, że nieleczone zakażenie układu moczowego doprowadzić może do przewlekłego zapalenia dróg moczowych, a nawet odmiedniczkowego zapalenia nerek.[3] Dlatego nie bagatelizujmy pierwszych objawów i jeśli tylko zauważymy u siebie pierwsze oznaki, nie wahajmy się udać do specjalisty.

Na szczęście możemy podjąć kroki w celu uniknięcia zakażenia układu moczowego. Profilaktyka w tego typu schorzeniach jest bardzo ważna szczególnie, że zakażenie układu moczowego jest dolegliwością niezwykle częstą oraz bardzo bolesną[4]. W ramach prewencji stosować możemy preparaty zawierające substancję czynną o nazwie Liofilizat OM-89 stymulujący ogólną odporność organizmu[5].

Przestrzegając kilku prostych zasad i stosując się do zaleceń lekarza bardzo prawdopodobne, że uda nam się uniknąć tego przykrego schorzenia.

---

Więcej na: www.urokobiecesprawy.pl

[1] Źródło: Infekcje układu moczowego, http://zdrowie.flink.pl/infekcje_ukladu_moczowego.php, 15.05.2006

[2] Źródło: Badania wykonane przez Pracownię Badawczą BSM Intelligent Research Solutions, s. 24.

[3] Źródło: Marek Kapczyński, Zakażenia układu moczowego, http://www.medicus.ie/poradnik.php?a=9

[4]Źródło: Zakażenia układu moczowego, http://www.polmed.pl/143.php, 2007

[5] Źródło: Borkowski A., Borkowski T., „Przegląd piśmiennictwa urologicznego”, www.urologiapolska.pl, 2.06.2007.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl